bloga-kuchnia portal

Temat: Upadające autorytety....
dawno mnie tu nie było i widzę, że niezła dyskusja się rozkręciła. Co do nauczycieli, to pamiętam, że kilku z nich ceniłem (dzisiejsze 1 LO) ale co najdziwniejsze dzisiaj ceie tych, którzy wtedy "dali mi najbardziej w kość". I mimo, że to było mniej niż 10 lat temu i niby nie mieli prawa do bicia linijką itp. ale potrafili pokazać człowiekowi gdzie jego miejsce i jaki jest jego poziom. Matematyk ksywka "Baryła" jak rzucił wiązankę o jasiu wędrowniczku i sierotce Marysi to od razu w głowie sie robiło jaśniej (pewnie ze wstydu) i zaczynało sie myśleć. Pani Róża, nie przypominam sobie żeby kiedys podniosła na mnie głos, ale wcale nie musiała tego robić bo dzięki jej charyźmie pamiętam ją do dziś (choć nie nalezałem do talentów humanistycznych). Tym nauczycielom zawdzięczam wiele, ale nie było z nimi lekko. Nie wiem jak jest dziś, ale pracując za 900 zł (na początku oczywiście tak jest, poźniej niewiele lepiej) nie można się oddać swojej pracy, bo ambicjami rachunków nie da się zaplacić. Rozumiem nauczycieli, którzy muszą szukac drugiego etatu bo państw nie gwarantuje im godnego wynagrodzenia. A co do wypowiedzi Katelbacha, jasne ze mają wybór, ale taki sam wybór mają jego znajomi z wyższym wykształceniem, którzy pracuja za 700 zł. Tak jak nikt nie zmusza nauczycieli do pracy za 900 tak nikt nie zmusza innych do pracy za 700. A poza tym sytuacja na rynku pracy zmieniła sie dość znacznie po tym jak Polacy zaczęli wyjeżdżać za granicę. Ja z koleji znam takich co nie mogą znaleźć pracownika za 1500 netto, bo się nie opłaca (nie chce). Pomocnik murarza, hydraulik czy stolarz zarabia więcej niż nauczyciel w pierwszych 10 latach pracy. A wracająć do autorytetu nauczycieli, wielu z nich go nie ma w oczach uczniow, bo ci sami uczniowie nie darzą autorytetem własnych rodziców. Znam z opowiadań nauczycieli spotkania z rodzicami trudnej młodzieży. Rozmowa ta wygląda zazwyczaj tak: Nauczyciel: Pana/Pani syn/córka sprawia problemy wychowawcze Rodzic: ja już sobie z nim/nia nie radzę. i Koniec, dalej nie ma o czym gadać. Współczuję nauczycielom. Myślę jednak że nawet zarobki rzędu 4500 czy 6000 zł niewiele zmienią póki uczniowi bezkarnie będzie uchodzić zwracanie się do nauczyciele per ch..u czy k...o. a Zarobki rzędu 6000 to nie zaden kosmos, bo u naszych zachodnich sąsiadów nauczyciel zarabia 2000 euro. I co? i w Gdańsku szkolą polskich nauczycieli do nauczania w Niemczech bo tam za 2000 euro nie ma chętnych.
Źródło: koscian.net/forum/viewtopic.php?t=1824



Temat: Pokolenie
" />
Twórcy:Reżyseria: Andrzej Wajda
Scenariusz: Bohdan Czeszko
Zdjęcia: Jerzy Lipman
Muzyka: Andrzej Markowski

Obsada:Tadeusz Łomnicki: Stach
Urszula Modrzyńska: Dorota
Tadeusz Janczar: Jasio Krone
Janusz Paluszkiewicz: Sekuła
Ryszard Kotys: Jacek
Roman Polański: Mundek
Zbigniew Cybulski: Kostka
Zygmunt Zintel: majster Ziarno

Fabuła:Na Woli mieszkają Stach i Jasio Krone. Stach zarabia kradnąc węgiel z transportów kolejowych, potem otrzymuje pracę w warsztacie stolarskim. Tu poznaje Sekułę, działacza komunistycznego, a przez niego Dorotę. Młodzi pokochali się. Biorą udział w czynnej walce z okupantem. W czasie powstania w getcie warszawskim otrzymują rozkaz przejęcia grupy Żydów. Jasio Krone, ścigany przez Niemców, nie znajduje wyjścia z klatki schodowej i ginie samobójczą śmiercią.

Debiut fabularny Andrzeja Wajdy z 1954 roku, "Pokolenie" to portret polskiej młodzieży działającej w konspiracji przeciw niemieckiemu okupantowi. Reżyserowi dostało się za ten film, opozycja i byli AK-owcy mieli mu za złe, że przedstawił losy walczących jedynie z hitlerowcami, jeśli miał miał to być portret, to dlaczego nie pokazał jak to było po wkroczeniu do Polski wojsk radzieckich. Wydarzenia urywają się po 1943 roku, widzimy wybuch powstania w getcie żydowskim, Wajda nic nie powiedział o późniejszym manifeście PKWN ogłoszonym w 1944 roku i przejęciu władzy przez komunistów. Ale należy pamiętać w jakich okolicznościach powstawał ten film, nie można było w tym czasie pokazać działań sowietów w złym świetle. Polska świeżo ochrzczona konstytucją lipcową, do której poprawki wniósł sam Stalin. Jakoś trzeba było zadebiutować, widocznie Wajda innym filmem nie potrafił, dlaczego to temat na osobną dyskusję. Pozostawiając wątek ideologiczny filmu, widzimy ludzki dramat, brak żywności, pracy, ciągłe prześladowania, walka z Niemcami, miłość zatracona przez wojnę. Cholera, ale jak można analizować film nie rozpatrywać go pod względem ideologicznym, kiedy w scenie podczas katechezy, ksiądz się pyta ucznia, gdzie twoja wiara synu, po ci ona, uczeń odpowiada z uśmiechem na twarzy wiara do niczego jest mi potrzebna, była rubryka wyznanie, trzeba było coś wpisać. Pamiętając o konflikcie pomiędzy władzą a kościołem w ówczesnej socrealistycznej Polsce, Wajda stał się narzędziem propagandy. Ale niezłą pracę można napisać na temat tego filmu. "Pokolenie" to historia opowiedziana przez Stacha (niezły Tadeusz Łomnicki), w filmie epizodycznie pojawia się śmietanka polskiego kina, jeden z pierwszych filmów Zbyszka Cybulskiego, widzimy Romana Polańskiego, Ryszarda Kotysa (znany obecnie jako Paździoch) i wielu innych.

Film nie jest najlepszy, warto obejrzeć jak się rodził styl wielkiego reżysera, która powalał poźniejszymi filmami. Cieszy mnie fakt, że Wajda po ponad 50 latach od swojego debiutu, próbuje się zrehabilitować tworząc film o Katyniu, "Post Mortem" jest już skończone, czekam z na premierę z niecierpliwością.
Źródło: movieforum.pl/viewtopic.php?t=5361


Temat: EURO 2012
Budujący stadiony będą uczyć się w Niemczech

Niemcy pomogą stworzyć Wielkopolsce armię murarzy, cieśli, dekarzy przed Euro 2012. Na swoich poligonach budowlanych w Brandenburgii i Berlinie przeszkolą polskich robotników

Już po wakacjach pierwsze autokary z polskimi robotnikami przyjadą do ośrodków kształcenia zawodowego we Frankfurcie nad Odrą i w berlińskiej dzielnicy Marienfelde.

Wielkopolska Izba Budownictwa uzgadnia szczegóły umowy z niemieckim Zakładem Promowania Kształcenia Zawodowego Związku Przemysłu Budowlanego Berlina i Brandenburgii.

Niemieckie poligony budowlane to zazwyczaj kilkanaście hal szkoleniowych. W jednej przyszli murarze trenują wylewanie fundamentów i stawianie murów, w innej dekarze rozpracowują nowe techniki pokrycia i naprawy dachów. Jeśli ściana czy dach grożą katastrofą, rozbierają je i stawiają na nowo. Aż do skutku. Koszt pięciodniowego szkolenia to 150-300 euro.

W Niemczech poligony budowlane istnieją od lat. W Polsce kandydat na murarza czy dekarza takiego komfortu nie ma - najczęściej uczy się fachu, pracując już na budowie.

- Gdyby w kraju nie było takiej presji na szkolenie budowlańców, tobyśmy nie prosili o pomoc Niemców. Ale dziś nie ma czasu na ceregiele. Euro 2012 przed nami. A na budowach tysiące wolnych etatów - mówi Zenon Kierczyński, dyrektor Zarządu Wielkopolskiej Izby Budownictwa, która organizuje pierwsze na taką skalę polsko-niemieckie szkolenie.

Kursy mają być niedrogie, a być może nawet bezpłatne, bo Izba stara się o dofinansowanie ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego. Naukę przyszłym pracownikom gotowe są też sfinansować firmy budowlane.

Wkrótce Izba zorganizuje także kurs dla operatorów maszyn budowlanych. W tym zawodzie także czeka sporo wolnych miejsc pracy. W tym celu pod Poznaniem właśnie powstaje pierwszy, wzorowany na niemieckich, poligon budowlany. Przy wsparciu Izby buduje go w Złotnikach Nickel Technology Park Poznań. Spółka gwarantuje, że zatrudni przeszkolonych robotników.

Według szacunków w Polsce brakuje dziś 150 tys. pracowników w branży budowlanej. Tymczasem w ubiegłym roku poznańskie zawodówki wypuściły na rynek... trzech murarzy. W całym kraju wykształciliśmy tylko 813 murarzy, szesnastu dekarzy i dziewięciu cieśli.

Minister budownictwa Andrzej Aumiller poważnie zastanawia się, czy nie wprowadzić e-szkolenia z branży budowlanej. - Na głuchych wsiach żyją bezrobotni, których nie stać ani na dojazd do szkoły w mieście, ani na opłacenie kursu. Gdyby gmina udostępniła im korzystanie z internetu, mogliby przejść kurs z branży budowlanej, zdobyć zawód i dostać pracę. Chcemy przeforsować ten pomysł z minister pracy Anną Kalatą - mówi Aumiller. Na szkolenie dorosłych przestawiają się też poznańskie szkoły dla młodzieży.

Teoretyczną częścią szkolenia polsko-niemieckiego zajmie się Zespół Szkół Budowlanych przy ul. Grunwaldzkiej w Poznaniu. - Mamy nadzieję, że chętnych nie zabraknie. Kształcimy techników budowlanych, ale od pięciu lat murów naszej szkoły nie opuścił żaden murarz, cieśla, dekarz czy stolarz - mówi dyrektor szkoły Arkadiusz Dratwa.

A o tym, że warto zdobyć zawód budowlany, opowiada poznaniak Adam Hajdukiewicz: - Byłem mechanikiem, przekwalifikowałem się i jestem teraz czeladnikiem glazurnikiem. Po co mam wyjeżdżać za granicę? Tu lekką ręką zarabiam 3 tys. zł miesięcznie. A zamówienia mam do końca roku.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Źródło: forum.investmap.pl/viewtopic.php?t=617


Temat: Newsy 2007
Dolny Śląsk: dużo pracy, mało chętnych

Pracodawcy prześcigają się w pomysłach, jak przyciągnąć fachowców. W Powiatowym Urzędzie Pracy czeka na nich blisko pięć tysięcy ofert pracy. Potencjalni pracownicy narzekają jednak na zbyt niskie zarobki proponowane przez firmy
Takiego wysypu ofert jeszcze nie było. Tylko na monterów sprzętu AGD czeka 300 ofert. Poszukiwani są też spawacze, ślusarze, elektromonterzy, pielęgniarki i nauczyciele. - Najwięcej ofert jest dla osób mających po prostu konkretny fach w ręku. Natomiast młodzieży proponujemy różne staże - mówi Marzena Horbaczewska, z-ca dyrektora wrocławskiego PUP.

Urzędnicy PUP-u mówią, że przedsiębiorstwa zgłaszają jednorazowo nawet kilkanaście ofert. W niektórych branżach na znalezienie pracownika trzeba czekać ponad pół roku. Sprzątaczkę czy pielęgniarkę wiele firm zatrudni już po pierwszej rozmowie. Najbardziej pożądani są jednak budowlańcy.

Marzena Gurgul, specjalista ds. płac i kadr z firmy budowlanej Ziajka: - Dla fachowca mamy miejsce od razu. Zatrudnimy nie jednego murarza, a całe brygady.

Na rynku toczy się prawdziwa walka o specjalistów w niektórych zawodach. Chłonie on niemal wszystkie grupy zawodowe i wiekowe. Przedsiębiorstwa stosują różne zachęty do podjęcia u nich pracy. Oprócz podnoszenia zarobków proponują na przykład pokrywanie kosztów dojazdu do firmy albo darmowe wyżywienie. Kandydaci do pracy jednego dnia odwiedzają nawet kilku pracodawców i przebierają w ofertach. Przedsiębiorcy twierdzą, że niektórzy po podjęciu pracy mają duże wymagania i szybko się zniechęcają. Wiedzą, że po odejściu łatwo znajdą nowa posadę.

Sytuacja zmieniła się tak dalece, że są oferty nawet dla mających dotąd problemy z pracą absolwentów kierunków humanistycznych. Na historyków czy filozofów czekają posady w działach personalnych czy punktach obsługi klienta.

Mariusz Górniak, kierownik wrocławskiego oddziału agencji pracy OTTO, eskalacji problemu spodziewa się za rok: - Zakończą się wtedy przetargi na budowy związane z Euro 2012. Branżę będą czekać nowe wyzwania: Skąd rekrutować pracowników, skoro już teraz ich brakuje.

Sytuację pogarsza fakt, iż po reformie edukacji zlikwidowano wiele szkół zawodowych. We Wrocławiu niedobory kadry dotyczą niemal wszystkich branż i wielu stanowisk.

Dlaczego więc bezrobocie na Dolnym Śląsku i we Wrocławiu, choć spada, wciąż jest stosunkowo duże? W ciągu pierwszych czterech miesięcy tego roku w zmniejszyło się regionie z 16,8 do 15 proc., a we Wrocławiu z 7,9 do 7,1 proc.

Sami bezrobotni twierdzą, że największy wpływ na to mają zbyt niskie zarobki.

46-latek Karol (nie chce ujawnić nazwiska) wrócił z pracy w Niemczech. Tam jako stolarz i złota rączka zarabiał ok. 2 tys. euro na rękę. Wrócił, bo tęsknił za rodziną i atmosfera w jego firmie była kiepska. - Gdybym mógł w Polsce znaleźć coś za połowę tej kwoty, to nawet bym się nie zastanawiał - przekonuje.

Marta, ubiegłoroczna absolwentka jednego z wydziałów humanistycznych na Uniwersytecie Wrocławskim, także żali się, że oferowane płace pozostawiają wiele do życzenia: - Przez pół roku byłam na stażu, ale pensja, jaką później mi zaproponowano, ledwo wystarczyłaby na opłacenie kawalerki, a gdzie reszta?

Specjaliści, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że na Dolnym Śląsku istnieje w tej chwili rynek pracownika, a nie ma rynku pracodawcy. By powstał ten drugi, konieczne są satysfakcjonujące oferty, przede wszystkim lepsze pod względem finansowym.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4239956.html
Źródło: forum.investmap.pl/viewtopic.php?t=60